Moja lista blogów

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Rozdział 2

W samolocie wcale nie było tak źle. Wygłupialiśmy się i nie było zbyt nudno. Po 5 godzinach lotu w końcu wylądowaliśmy w Dublinie. Żadnego samolotu teraz nie było na wyspy, dlatego też musieliśmy znaleźć jakiś nocleg. Ja spałam już prawie na stojąco, na prawdę nie wiem skąd chłopcy biorą tyle energii. Po odebraniu naszych bagaży ruszyliśmy w kierunku centrum. Było jeszcze ciemno. Jest godzina 4:40 nie ma co się dziwić. Poszliśmy w kierunku pierwszego lepszego hotelu. Znaleźliśmy jakiś mały hotel. Było już 15 po 5. Hotel z zewnątrz wyglądał uroczo. Przed wejściem stal ochroniarz.
-Pomoc w czymś?
- Chcielibyśmy dostać się do recepcji by wynająć nocleg. Samolot nam się opóźnił i nie zdążyliśmy na drugi lot. Jesteśmy zmęczeni i marzymy tylko by się położyć spać. - powiedział Daniel do ochroniarza.
- Musze was zasmucić, ale hotel dopiero się o godzinie 6 rano. Dopiero wtedy można wynająć pokój. Do tego czasu musicie znaleźć sobie zajęcie. - powiedział.
- A wie pan gdzie w okolicy można napić się kawy? -wtrąciłam.
- Jak pójdziecie do końca tej ulicy za zakrętem będziecie mieli całodobową kawiarnie. Maja tam pyszna kawę osobiście tam chodzę. - znalezienie jej nie zajęło nam dużo czasu. Siedzieliśmy tam do 6 i postanowiliśmy iść do tego hotelu, wynająć pokój lub pokoje i chociaż się wykąpać, a potem zobaczyć w internecie, o której mamy samolot na wyspy.
Tym razem ochroniarz nas wpuścił bez problemu, w recepcji pani podała nam dwa klucze, poprosiła o kilka podpisów i życzyła miłego pobytu. Ja wzięłam jeden pokój, a drugi klucz dałam chłopakom. Weszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Apartament był na prawdę duży, pomyślałam, że chłopcy na pewno też się pomieszczą i poszłam od razu z dresami do łazienki. Nie miałam ochoty na długą kąpiel, bo byłam zbyt zmęczona, dlatego też weszłam tylko pod prysznic. Po kąpieli poszłam prosto do łóżka.

*Beau*
 Emily po zabraniu kluczyków poszła od razu do pokoju.  Z chłopakami gdy tylko weszliśmy do pokoju zdziwiła nas jego wielkość. Był ogromny. Od razu wskoczyli na łóżka, a ja jako jedyny inteligentny wyciągnąłem z walizki świeże ciuchy i poszedłem im zająć łazienkę. Wziąłem długi prysznic i czysty wyszedłem. Zaczęli na mnie krzyczeć i biegli czym sił w nogach żeby zdążyć do toalety. Zaśmiałem się i wytarłem włosy. Były już praktycznie suche, więc poszedłem do pokoju mojej dziewczyny. Zapukałem i usłyszałem tylko ciche mruknięcie. Wszedłem i zobaczyłem ją zaspaną w łóżku.
- widzę, że moja królewna poszła spać.
-mhm..- spojrzałem na nią i się uśmiechnąłem. Zawsze jest słodka, ale gdy zaspana to jeszcze bardziej. Nachyliłem się nad nią i ją pocałowałem. Od razu się przebudziła, tylko że mamy pecha i do jej pokoju wszedł Luke bez pukania. Odskoczyliśmy od siebie i na niego spojrzeliśmy.
- A co tu się dzieje?
- Nic... Przyszedłem zobaczyć co robi, a ona spała i próbowałem ją obudzić, odskoczyliśmy bo nas wystraszyłeś.
- okay. Oni kazali mi przyjść zapytać czy idziecie na miasto? Samolot na wyspy mamy dopiero po 17. - popatrzyłem na Emily, a ona skinęła głową.

*Emily*
I zamiast się wyspać idę na miasto... No cóż... Czego nie robi się dla przyjaciół. Jeszcze przed chwilą myślałam, że spalę ogromnego buraka, ale Beau jak zwykle wymyślił wymówkę na szybko. Gdy Luke nie widział puścił mi oczko i poszedł do pokoju się przygotować, ja zrobiłam to samo. Na zewnątrz było cieplutko, więc założyłam krótkie białe spodenki i czarną bokserkę.Do tego jasno niebieskie krótkie converse i byłam gotowa. Wyszłam z pokoju zamykając go na klucz i skierowałam się do chłopaków. Weszłam bez pukania i na mojej głowie wylądowała czyjaś koszulka.
- O hej Emi ! - powiedział James zabierając swoją koszulkę z mojej głowy.
- Hej. Gotowi ? - zapytałam.
- Prawie ! - ktoś krzyknął z łazienki. Nagle wyszło stamtąd reszta chłopaków.
- Nie wnikam dlaczego w czwórkę byliście w jednej łazience. - powiedziałam śmiejąc się. Po tym jak chłopaki się ogarnęli wyruszyliśmy do centrum. Co chwilkę musieliśmy się pytać ludzi jak tam trafić. Po 40 minutach trafiliśmy. Postanowiliśmy iść zjeść śniadanie no była 9 rano. Znaleźliśmy jakąś malutką knajpkę. Mieli tanie i obfite menu. Ja wzięłam sobie owsiankę na mleku, Beau naleśniki, a reszta chłopców także coś równie tuczącego. Spojrzałam na nich tylko z grymasem, ale nikt tego nie zauważył, w sumie to i dobrze. Po zjedzeniu postanowiliśmy iść na jakieś zakupy, w końcu nie mamy co na razie robić. Weszliśmy do wielkiego centrum, gdzie (co oczywiste) było dużo sklepów. Weszliśmy do pierwszego lepszego z męską odzieżą i rozeszliśmy się. Poszłam z moim chłopakiem i zobaczyłam bluzkę z napisem ''King Bang'' zaśmiałam się i mu pokazałam.
- Król podrywu. Według mnie idealnie by ci leżała- zaśmiałam się i wrzuciłam mu do koszyka.
- Odkąd jesteśmy razem nie spojrzałem na żadną inną dziewczynę- dodał z nutką urażenia. Zaśmiałam się i cmoknęłam go w usta. Poszliśmy jeszcze po jakąś koszulkę, buty, spodnie i kurtkę. Później poszedł do przymierzalni, a ja na niego czekałam. W końcu wyszedł się pokazać. Wyglądał moim zdaniem super. Później zmierzył jeszcze ta koszulkę, którą ja mu wrzuciłam. Też leżała idealnie, więc poszliśmy zapłacić. Reszty jeszcze nie było więc usiedliśmy na ławce przed sklepem.
Oparłam głowę o ramię Bobo. On złapał mnie za podbródek i namiętnie pocałował. Oderwaliśmy się od siebie słysząc jakieś hałasy dochodzące ze sklepu. W witrynie okno stali nasi przyjaciele. Momentalnie zbladłam.

********************************************************************************
Jak się podoba ? Jeśli chcecie być informowani w jakiś sposób, to piszcie w komentarzach. :D Klaudia 

wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 1

Po odprawie poszliśmy na hale główną. Samolot ma sie opóźnić o 40 minut, więc mamy dużo czasu.
-Chodźmy coś zjeść - powiedziałam.
- No spoko. Na końcu hali gdzieś jest strefa restauracyjna. - powiedział Bobo, zanim znaleźliśmy jakieś smaczne jedzenie minęło 15 minut. Chłopaki wzięli sobie jakiś zestaw Fast Foodów, a ja sałatkę grecką. Nagle usłyszeliśmy dźwięk sygnalizujący, że zaraz będzie komunikat. Wszyscy ucichliśmy.
-"Lot do Dublina zostaje przesunięty na godzinę 23:20. Przepraszamy za utrudnienia."- Mowa była o naszym samolocie. Lecimy z przesiadką w Dublinie. Jestem zła, ponieważ nie zdążymy na drugi samolot.
- Ej chłopaki nie zdążymy na drugi lot.- stwierdziłam.
- Wiem właśnie.
- Pójdę do informacji spytać się co mamy zrobić - powiedział Jai. Złapał już ostatnią frytkę i poszedł.
- Ja pójdę się przejść bo mi się nudzi. Kupię sobie książkę, zapomniałam zabrać jakąś z domu, a skoro mamy tyle czekać na lot to będę musiała znaleźć sobie zajęcie. - Chłopcy chcieli iść ze mną, ale powiedziałam, ze wolałabym sama. Poszłam najpierw do jakiejś malutkiej księgarni i szukałam jakieś ciekawej książki. Wybrałam 50 twarzy Greya, słyszałam ze świetna książka nie uwzględniając wyczynów głównego bohatera.  Po 20 wróciłam do chłopaków. Siedzieli tam gdzie wtedy i każdy z nich grał na telefonie.
- Hej chłopaki wróciłam. - powiedziałam, ale każdy tylko wydał z siebie taki dźwięk 'yhm..'
- Widać, że bardzo się ucieszyliście.- nadal nic. Usiadłam obok nich i patrzyłam na ludzi. Po chwili Beau odłożył telefon i powiedział, że jest głodny.
- Znowu? Niedawno jedliśmy..
- Wiesz, że ja jem dużo..
- Okay pójdę z tobą po jakieś żarcie. - Wstaliśmy i udaliśmy się do jakiegoś kiosku po batona. Złapał mnie za rękę i się uśmiechnął. Po 15 minutach wróciliśmy do przyjaciół. Usiedliśmy obok siebie. Zostały nam niecałe 3 godziny czekania. Szczerze? Chciałabym już wsiąść do tego samolotu, ale nie mamy wyboru. Musimy czekać. Tak na prawdę na lotnisku był już niewielki ruch. Na dworze było już ciemno, widać było tylko samoloty, które lądują albo właśnie startują. Ludzie pojawiali się bardzo rzadko przed moimi oczyma. Podeszła do nas pani i poprosiła byśmy opuścili lokal, ponieważ już zamykają.
- Ej chłopaki Jai jeszcze nie wrócił? Nie ma go już ponad godzinę...- zapytałam. Chłopcy się rozglądali, postanowiliśmy go poszukać. Jednak woleliśmy się trzymać razem. Doszliśmy do informacji, a on podrywał młodą dziewczynę za szybą. Zaśmialiśmy się z niego i każdy na siebie spojrzał. Potem Luke chrząknął, a ten się odwrócił i zaczerwienił. Pożegnał śliczną brunetkę i wrócił razem z nami.
Usiedliśmy razem na zimnych kafelkach i próbowaliśmy wymyślić jakąś rozrywkę. Po 15 minutach jednak byłam bardzo zmęczona i zasnęłam. Poczułam jak Beau przykrywa mnie kurtkę i muska palcami moje włosy. Ułożył mnie wygodnie na swoich kolanach i tak spałam do 23, bo potem krzyk chłopców mnie obudził.
- Co się tak drzecie?- Zapytałam zaspana.
- Samolot zaraz mamy Emi!- Krzyknął Beau, a ja od razu się ''obudziłam''. Szybko zabrałam swoją walizkę i razem pobiegliśmy pod samolot. Stanęliśmy pod stanowiskiem check-in i czekaliśmy na naszą koleś. W końcu dotarliśmy na sam początek. Sprawdzono nasze bilety, zapakowano bagaże i mogliśmy wsiąść do samolotu na nasze miejsca. Usiadłam obok mojego chłopaka i czułam jak chłopcy nam się przyglądają.
- Chyba się domyślają - powiedziałam szeptem do Beau.
- Nie martw się... Nawet jeśli to co...- odpowiedział tym samym tonem. Uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramię. Byłam nadal taka zmęczona...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejo !
No i macie pierwszy rozdział :) Jak narazie się wszystko rozkręca, ale nie martwcie się nie będzie tak nudno. Kolejny rozdział powinien pojawić się niedługo, jak tylko go napiszemy a nie zajmuje nam długo pisanie rozdziału. Opowiadanie dostępne tez jest na wattpadzie, wiec jak ktoś zainteresowany to zapraszam :) Klaudia

sobota, 22 listopada 2014

Prolog ♥

Właśnie skończyłam projektować ostatni dom. Wysłałam projekt do mojego wspołpracownika.  Teraz muszę się spakować. Jedziemy na 17 dni na wyspy dziewicze. W końcu mój i chłopaków tak długo wyczekiwany wyjazd. Na reszcie 17 dni razem, w gronie przyjaciół. Mamy czas tylko dla siebie. Wróciłam do domu po pracy i zabrałam się za pakowanie. Oczywiście strój kąpielowy i inne niezbędniki wyciągnęłam od razu.
Po niecałych dwóch godzinach próbowałam dopiąć walizkę. Usiadłam na niej i zapinałam. Było trudno, ale dałam radę. Chłopcy wpadli po mnie przed 17. Zabrali moje bagaże i razem wsiedliśmy do zamówionego busa. Ten zawiózł nas na lotnisko. Na odprawie byliśmy kilka minut później. Każdy z nas był gotowy na niesamowitą przygodę...
__________________________________________
Tak tak nowy blog. Mam nadzieję, że prolog was zachęcił i będziecie czytać naszego bloga.
Więc rozdział pojawi się... Jak go napiszemy hah ♥
W&A
Zapraszamy!!!